To ona sprawia , że mi sie chce.

To ona sprawia , że mi sie chce.






Czasem niektóre sprawy nakładają się na siebie, że za cholerę nie ma się nastroju do treningów. A żeby się pocieszyć, je się to, czego nie powinni. Co nóż czasem tak bywa.

Mam na to sposób. Mam jedną taką rzecz, która, mimo iż się wszystko spierdzieli, potrafi podnieść, chwycić za fraki, krzyknąć ogarnij się wreszcie ! Potrafi pomóc zebrać dupsko. Zrobić porządne interwały, dywanówki czy siłowy, tak aby cholernie się zmęczyć, żeby bolało jak nigdy i być z tego szczęśliwym.
O kim mówię, a raczej o czym ?

MUZYKA

Od zawsze dodaje mi skrzydeł. Może brzmi banalnie i głupio. Ona pomaga mi w chwilach kryzysu, dodaje energii. Bez muzyki nie umiem zrobić treningu. Nie wejdę na rower i nie zakręcę nawet minuty. Po prostu nie potrafię zrobić treningu bez niej.

Też tak masz?



My playroom

My playroom





Pokój zabaw (ok oglądałam kilka dni temu Graya hihi) już prawie gotowy. Niestety trenażera włożyć tam nie mogę, więc zostaje w komórce. Drążek też wisi na dole, ale jakoś się przyzwyczaję. Reszta prawie gotowa. Małe, ale jare. Dokupiłam jeszcze małe hantle do dywanówek (foto wyżej ) jeszcze chce obciążniki na kostki i słuchawki bezprzewodowe. W następnym miesiącu urodziny, wiec kto wie może je dostane hihi

Owsianka na śniadanie się przyjęła. Praktycznie cały tydzień ją wcinam. Jak miałam ochotę na coś słonego, w tym wypadku była to tortilla czy jajka, to wtedy owsianka była na 2 śniadanie, Lunch czy nawet kolację. O każdej porze jest super.

Słodyczy nie jem już jakiś czas. Do postanowień na ten rok doszło skreślenie syfiastego jedzenia. Naprawdę o wiele lepiej się czuje. Nie jestem pełna, kończę jeść, wtedy kiedy czuje się syta. Warto pilnować, aby się nie przejadać. Kolejny tydzień nowego roku i jest o wiele lepiej.

Uważaj i naprawdę to się sprawdza, że nie warto wywalać wszystkiego naraz i rzucać się w trudne treningi. Takie rzucanie wyzwań, kończy się szybko. Nawet, wtedy kiedy dobrze się nie zaczęło. Stopniowe wdrażanie się do zmiany jest dobre. U mnie zaczęło się od zerwania ze słodyczami, potem śmieciowe jedzenie, które tylko wchodzi w dupę, a nie ma nic odżywczego, a potem trening. Metoda małych kroczków gwarantuje sukces. Już o tym kiedyś pisałam. Poszukaj na blogu.

A Ty jakie masz postanowienie noworoczne ??






Magiczna owsianka, którą da się zjeść !

Magiczna owsianka, którą da się zjeść !







Jakiś czas temu wspominałam, że nie za bardzo kiedyś przepadałam za Owsianką, szczególnie tą gotowaną.

Zaczęłam ją jeść z jogurtem naturalnym + jakieś owoce i dało radę ją wciągnąć. Ostatnio wymyśliłam (dla innych pewnie żadna nowość) zarąbisty sposób na owsiankę, którą jem już kolejny dzień i raczej ze mną taki sposób zostanie na stałe. Chodzi o całonocną owsiankę.

Bardzo się zdziwiłam jak te same ziarna, mogą inaczej smakować. Sposobów jest milion. Codziennie można jeść co innego. Kto co lubi.

Na dole moje owsianki z trzech dni. Jak widać nie oszukuje. Trzyma mnie ona, aż do obiadu.

Zasada jest jedna. Mieszasz wszystko i wstawiasz do lodówki na noc. Rano zajadasz.

Możesz stosować różne ziarna, mieszać je ze sobą. Ja korzystam z różnych na chwile obecna ta z powyższego zdjęcia jest moją ulubioną.





 Składniki:
- płatki owsiane lub inne ziarna
-mleko
-jogurt naturalny grecki
- kakao
-syrop klonowy
-banan 




Składniki: 
- płatki owsiane lub inne ziarna
-mleko
-jogurt naturalny grecki
- krople smakowe kfd Creme brulee
-syrop klonowy



Składniki:
-płatki owsiane lub inne ziarna
-mleko
-jogurt naturalny grecki
-syrop daktylowy
-masa makowo - daktylowa kfd


p.s
Pisząc to wszystko w słuchawkach leci Rita Ora- Anywhere    ostatnio uwielbiam.









Owsianka, kurczak i siłka

Owsianka, kurczak i siłka





Oj brakowało mi mojej owsianki. A Wy macie jakieś swoje sprawdzone sposoby na przygotowanie swojej ulubionej Owsianki?

Ja samej Owsianki jako takiej nie zjem, zawsze muszę dodać jakiś jogurt naturalny + owoce. Ostatnio obczaiłam zarąbisty syrop daktylowy.





A poniżej moje nowe odkrycie. Niestety to wersja limitowana, ale jeszcze do kupienia. 
Masa Makowo - daktylowa. Boska.




Obiad też już gotowy. Dzisiaj potrawka z kurczaka z mojego przepisu. Przepis jest - TUTAJ -




Sprzedałam w czwartek swoją toaletkę, wiec miejsca trochę się zrobiło i w weekend robię siłkę w pokoju. Dam znać jak wyszło.

A jakie plany u Was ?






Nowy rok 2018

Nowy rok 2018









Jestem, żyje, wróciłam.

Przepraszam, że tak mało mnie było. Prawdę mówiąc, chciałam troszkę odetchnąć i pozostać offline.

Jak wiecie byłam prawie miesiąc w Polsce. Ten czas chciałam spędzić z rodziną, dlatego dałam sobie przerwę od bloga. Ale koniec tłumaczeń JESTEM !

Nie ma co się chwalić, ale nie trzymałam zbytnio diety. Śledziowa sałateczka mojej mamy była obłędna. 3 lata jej nie jadłam, więc musiałam nadrobić. O jarzynowej nawet nie będę wspominać.

Ale mimo, iż dieta kulała, nie złamałam się, jeśli chodzi o słodycze. Wszyscy wiedzieli, że ich nie jem, ale doskonale kusili mnie ciastami, czekoladkami, cukierkami. Ale jestem z siebie dumna. DAŁAM RADE i nie zjadłam dosłownie nic.

Niestety nowy rok nie zaczął się bajkowo. Wchodziłam w niego z chorobą. Dawno tak paskudnie się nie czułam, a czasu na regeneracje nie było wcale. Z tego powodu sylwester był na kanapie, przed telewizorem z Kevinem. Kobiece dni też przyszły niespodziewanie no i tak oto nie jestem w najlepszej formie.

Treningi zaczynam od nowego tygodnia. Jak widać z opowieści powyżej, nie jestem w stanie teraz lecieć i robić ostry trening. Zresztą w wolnej chwili mam zamiar odgruzować mój pokój „graciarnie” i zrobić w nim mini siłkę. Teraz ćwiczę po całym domu.

Mam kilka postanowień noworocznych, ale o nich będzie w następnym poście.

A Ty jak spędziłaś święta i Nowy rok ?







Copyright © 2014 be slim , Blogger