Higiena na siłowni

Higiena na siłowni





Ciągle czytamy wiadomości, artykuły na temat treningów, diet, siłowni. A Ty wiesz jak zachować higienie na siłowni?





1) Nigdy nie choć po siłowni na bosaka !!! Wiele osób korzysta z siłowni każdego dnia, niektóre są czynne nawet 24 godziny na dobę. Zarazki i bakterie w takich siłowniach są wszędzie. Zawsze zabieraj obuwie zmienne, a pod prysznic obowiązkowo klapki.

2) Zawsze mam przy sobie antybakteryjny żel do dezynfekcji. Dezynfekcja sprzętu, który dotykamy oraz dezynfekcja rąk to podstawa. Może i wygląda to głupio, ale dzięki temu mam pewności, że nie stykam się z zarazkami i osoba, która będzie ćwiczyć po mnie, będzie miała czysty i bezpieczny sprzęt. To taka reakcja łańcuchowa, jeśli Ty zdezynfekujesz i każda kolejna osoba po sobie-będzie czysto ;)

3) Nie dotykaj twarzy spoconymi, mokrymi rękami. Spocone dłonie to siedlisko drobnoustrojów i zarazków. Jeśli już musisz dotknąć twarzy użyj do tego swojego, prywatnego ręcznika.

4) Nie dziel się woda. Miej zawsze swoja butelkę. A jeśli ktoś już chce Twojej wody poproś o szklankę albo plastikowy kubek, albo po prostu przelej wodę do butelki osoby, która prosi o wodę.

5) Miej 2 ręczniki zawsze w swojej torbie na siłownie. Jedna z zasad korzystania z siłowni mówi, aby rozkładać własny ręcznik na ławeczkach, sprzętach itp. które używamy. Drugi ręcznik będzie nam potrzebny pod prysznic. Nigdy nie używaj jednego ręcznika do ćwiczeń i pod prysznic.

6) Jeśli zabierasz na siłownię albo fitness, albo gdziekolwiek indziej swoja mate do ćwiczeń to postaraj się po każdym razie zdezynfekować i umyj ja.

7) Zawsze po treningu skorzystaj z prysznica. Porządnie wyszoruj swoje ciało z toksyn i brudu, które wypociłaś.

8) Po treningu wkładaj swój strój treningowy oraz buty do osobnego worka w torbie i wyjmuj je od razu po przyjściu do domu. Buty wietrzymy, spryskujemy przeciwgrzybicznym sprayem. gdyż grzybica stop to poważny problem u sportowców.

A Wy jak dbacie o swoja higienę osobista podczas treningu ?

Higiena osobista to podstawa zadbaj o nią już dziś !!! :)


Kolejne 7 punktów do bycia Fit

Kolejne 7 punktów do bycia Fit








Dla przypomnienia pierwsze 7 punktów można przeczytać  - TUTAJ -



 

8. A bo mówią, żeby jeść tyle i tyle gramów tego i tego. Ważenie, liczenie, pilnowanie to dopiero jest udręka. Wywal kuchenną wagę. Patrz punkt 7. Ma być przyjemność.

9. Miej swoje pasje. Niech odchudzanie, ćwiczenia, jedzenie nie zajmuje Ci wolnego czasu. Musisz zająć się czymś innym tak, aby dojść do wymarzonej formy. Dlaczego? Ano dlatego, że jak będziesz myśleć, analizować, planować cały dzień to efekt jojo i zniechęcenie murowane. To wszystko to ma być przyjemność. Masz inne pasje? Super, skup się na nich treningi i zdrowe jedzenie ma być dodatkiem do tego. Nie masz pasji-znajdź ją.

10. Nie kupuj kolejnych poradników jak zdrowo jeść, jak ćwiczyć, o dietach cud czy kolejnej książki kucharskiej z kolejnymi miliona przepisami, bo i tak nie będziesz z nich korzystać. Spędź w księgarni nawet cały dzień, ale jak już musisz kup max 2, z których wiesz, że będziesz korzystać na pewno. Po co wydawać pieniążki na kolejną książkę, która będzie kurzyć się na kuchennej półce. Znam to z autopsji. Książek kucharskich to ja mam chyba z 50 a korzystam z max 3.

A jeśli chodzi o poradniki. Między innymi dlatego powstał blog, aby pomóc Ci we wszystkim wiec kupowanie kolejnego poradnika jest zbędne. Zachęcam zaglądać tutaj codziennie. To nic nie kosztuje.

11. Pamiętaj żyjesz, aby żyć i świetnie się czuć, a nie żyjesz, aby jeść. Jedzenie to dodatek, aby być zdrowym, mieć energie i lepiej się czuć. Nie jesteś psem wiec nie nagradzaj się jedzeniem !!!

Wiem pisałam o cheat meal, ale to nie jest nagroda. Po prostu dzień, w którym jesz co chcesz. O nagradzanie chodziło mi o to, że po ćwiczeniach nie mówisz:'' no to poćwiczyłam to mogę sobie coś zjeść, bo wyjdzie na zero" to tak nie działa. Uwierz przerabiałam to.

12. Wszyscy jedzą owsiankę, granole itp na śniadanie to ja też niestety. A kto Ci tak powiedział, że musisz? Nie lubisz to nie jedz. Ja próbowałam z 10 razy jeść owsiankę i nic z tego. Po prostu nie przechodzi mi przez gardło. Nie lubię i jeść jej nie będę. Owszem jak nawale pełno owoców to zjem, ale to nie o to chodzi. Wiec pamiętaj jedz to, co lubisz, co sprawia Ci przyjemność . Nie zmuszaj się do czegoś, czego nie lubisz.

13. Nie dałam rady... no cóż, różnie w życiu bywa. Z powodów osobistych, zawodowych, albo po prostu za słaba silna wola. Zdarza się, każdy jest człowiekiem, a nie robotem . Po prostu przerwij wszystko. Odpocznij , przemysł wszystko, daj sobie czas. Nie musi być to już teraz. To tak jak zrzucaniem nałogów. Nie uda się raz, ale za kolejnym możne być już lepiej.

14. Daj sobie czas. Nie oczekuj , że w ciągu tygodnia będziesz mieć sylwetkę marzeń. Nie przytyłaś tyle ile chcesz zrzucić w ciągu jednego dnia. Tak samo nie schudniesz tyle w ciągu kilku dni. To może trwać kilka miesięcy, a nawet rok. Dlatego silna wola, motywacja to podstawa wszystkiego.







7 punktów do bycia Fit

7 punktów do bycia Fit







Łatwo powiedzieć temu, co figurę ma jak zapałka. Wiem, wiem tak naprawdę trudno wziąć się za siebie.

Dzisiaj pierwsze 7 ważnych punktów w kolejnych dniach będzie kolejne 7.

Wydrukuj i zapamiętaj.

1. Nie wyznaczaj sobie terminu. Od poniedziałku, od przyszłego tygodnia, on następnego miesiąca od nowego roku. Nie ma konkretnego terminu. Nie musi to być okrągła data. Ja pewnego dnia wstałam rano z łóżka i powiedziałam sobie, że to dziś. Nie była to okrągła cyfra, czy wyczekiwana data. Po prostu zwykły dzień.

2. Nie ogłaszaj wszystkim wokoło, że to już dziś. Dlaczego ? Dlatego,że nie tylko Ty będziesz oczekiwać efektów, ale też i inne osoby. A co jeśli okaże się , że nie dasz rady? Nie dość, że będzie Ci przykro, to jeszcze będziesz musiała się wszystkim tłumaczyć.

3. Zacznij od picia większej ilość wody .

4. Słodycze. Wiem, wiem jest ciężko, bo już sama nauka picia wody jest ciężka, a tu jeszcze słodycze. Wiem słodycze to największy wróg. To tylko cukry, puste kalorie , które nic nie dają, a jeszcze bardziej pogarszają.

5. Fast food. Wiem, to chyba najgorsza rzecz. Pizza, kebab mniam, jakie to pyszne no ale co z tego, jeśli po tym tyłek rośnie i na pewno nie będziemy ładnie wyglądać w bikini w wakacje.

Trzeba wyeliminować niestety.

6. Wreszcie coś optymistycznego. Ja na to mówię dzień relaksu. Tzn. nie ćwiczymy i jemy. Raz na miesiąc, nie częściej pozwalamy sobie na coś dobrego. Żeby nie szaleć i nie jeść cały dzień tych niezdrowych dan tylko pozwolić sobie, na coś jednego, konkretnego. Najlepiej zdecydować się na to, co w porze lunchu albo obiadu. Nie radze na śniadanie i kolacje. A co to może być. Tak możesz iść do Maka, do pizzeri, wypić shake tego kalorycznego najlepszego, zjeść 3 gałki lodów czy wypić litr coli. Twój wybór co wybierzesz.

7. Nie ćwicz tego, czego nie lubisz. Skoro jakieś ćwiczenie Cię denerwuje, pod nosem przeklinasz. Zmień trening. Zmiana stylu życia ma być przyjemnością, a nie katorga, dzięki temu dasz rade i nie poddasz się szybko.




Walka ze słodyczami

Walka ze słodyczami







Chyba każdy z nas przechodził etap zakochania się słodyczami. Nie ukrywam i Ja miałam z nimi problem.

Aby nasza miłość nie trwała wiecznie (do tych słodyczy ) mam 7 sprawdzonych sposobów walki z nimi.

1) Nie gromadź zapasów słodyczy w domu.

Niestety mój facet uwielbia słodycze - on ma to szczęście, że nie tyje po nich.

Wiec zawsze muszą być jakiejś ciastka w naszym wielkim słoiku...

No cóż, jeśli ktoś ma też taki magiczny słoik to trochę mamy problem. Radze sobie z nim tak, że u mnie stoi za pojemnikiem z herbatą, wiec aż tak bardzo go nie widzę.

Bo gdy się nie widzi to się nie chce - to taka moja teoria.

Gdy jesteśmy w sklepie, nie kupujmy tony słodyczy.

U mnie wymówka była taka, bo to dla gości. Czym ich poczęstujemy jak wpadną?

No i zawsze były ciastka w domu. Dla gości mogą być też różne inne przekąski niż ciastka.


2) Gdy już nas tak najdzie mega ochota. Świerzbi nas ogromnie i nie daje spokoju...
Zjedzmy jakiś owoc. On też ma w sobie cukier, ale ten naturalny, a nie sztuczny. Wiec lepiej przyswajalny dla organizmu.

Ja np. Lubię robić smoothie, przeróżne, codziennie inne. Cała szklanka zaspokaja mój głód słodyczowy.

No ale są też pewnie takie osoby co nie za bardzo dadzą rade z owocami i im się dalej chce tej czekolady. No to już w ostateczności, ale naprawdę w ostateczności 3 kostki GORZKIEJ, nie mlecznej, toffi, z owocami, kokosami i różnymi innymi smakowitymi dodatkami. TYLKO zwykła gorzka czekolada i nie więcej niż 3 kostki powinna załatwić sprawę.

Albo szklanka kakao, ale tego prawdziwego, a nie rozpuszczalnego.

3) Wybierajmy do naszej diety produkty nisko glikemiczne.

Dzięki, którym nie mamy aż takiej ogromnej ochoty na słodycze.

4) Woda

Zanim otworze lodówkę, pije dużą szklankę wody. Poczekam chwile i wtedy z pełnym żołądkiem otwieram lodówkę i wyciągam cos do jedzenia.


5) Metoda małych kroczków.

Zwalczanie nałogów, wyeliminowanie ich z naszego życia jest trudne. Wiem o tym z własnego doświadczenia, bo miałam ich kilka.

Zasada małych kroków pomaga w pozbyciu się tych złych nałogów.

Sama wiem, że rzucanie czegoś tak z dnia na dzień nie daje żadnych rezultatów tylko jeszcze pogarsza sytuacje.

Polecam rzucanie w tym przypadku słodyczy od tego, aby np. jeść ich mniej, o polowe niż jemy je normalnie. Za kilka dni zmniejszyć tą porcje znowu. Potem zastąpić je innym zdrowszymi produktami, a po pewnym czasie zobaczymy, że faktycznie już tych słodyczy nie potrzebujemy.

Rzucanie całkowite z dnia na dzień jest trudne, ale jeśli będziesz robić to małymi krokami to jestem pewna, że Ci się uda.

6) Nagradzanie.

Wiem, że nagradzanie jest super. Zrobić coś, a potem dostać nagrodę.

Zapamiętaj: " NIE JESTEŚ PSEM, ŻEBY NAGRADZAĆ SIĘ JEDZENIEM" jak zobaczyłam ten tekst gdzieś w internecie bardzo zapadł mi w pamięci.

7) Najważniejsza zasada

Nie od jutra, nie od poniedziałku, nie od przyszłego miesiąca, nie od nowego roku!!

Tylko od TERAZ zacznij walkę. Odkładanie na później nie jest dobre.

I taki dodatkowy mały punkcik

8) Zrozumienie

Musisz zrozumieć, że jedzenie słodyczy nic nie daje. To tylko chwilowa przyjemność, która posiada puste kalorie i nic więcej. A tylko pogarsza sytuacje. Gdy teraz spróbuje jakiś słodyczy czuje po prostu, że jem sam cukier.

A ty jak radzisz sobie z walka ze słodyczami ??


Weekend

Weekend



A Ty jak masz zamiar spędzić weekend? Na sportowo czy leniwie ??
Miłego weekendu Kochani, ja wybieram na sportowo i rodzinnie :)




Nauka picia wody

Nauka picia wody



Oj ciężko ze mną było jeśli chodzi o ilość wypijanej dziennie wody. Znalazłam kilka sposobów dzięki, którym udało mi się wreszcie pić te minimum 2 litry wody dziennie.

1) Najlepiej pić w czymś wypasionym, fajnym.

Nie potrafiłam wypić wody w zwykłym kubku czy szklance.

Zamieniłam te powyższe na kieliszek po winie, który ma u mnie z 300 ml, czyli więcej niż szklanka.

Dzisiaj mam z 3 wysokie szklanki + oczywiście mój kieliszek z wina, w których mogę i umiem pic wody i smakuje mi ona.

2) Dzbanek + szklanka

Mieszkam w domu z sypialnia na 2 pietrze i kuchnia na parterze.

To duże utrudnienie dla picia wody. Gdyż nie chce mi się schodzić bez przerwy na dół po wodę.

W UK można pić normalnie wodę z kranu, jest smaczna i miękka, bez kamienia. Wiem sama sprawdzałam, wiec bez obaw kupowanie wody butelkowanej mnie nie dotyczy.

Wracając do tematu dzbanuszki, dzbanki, dzbaneczki koło łóżka, na stoliku, parapecie. Tam gdzie pasuje .Postawić koło niego szklankę ( oczywiście jedna z tych ulubionych) i zestaw gotowy. Gdy wstaje ( mam taki zestaw na parapecie) rzuca mi się w oczy i po prostu zachciewa mi się pić. Nie muszę nigdzie schodzic, bo mam pod ręką wodę w dzbanku.

To samo można zrobić z woda butelkowana zamiast dzbanka.

3) Woda wszędzie

Gdy wychodzę na dwór koniecznie w plecaku czy torebce mała woda musi być.

Nie brać 1,5 l, bo to nas zmęczy. Za ciężkie do noszenia.

Ja postawiłam na mała butelkę 0,5 l albo 1 l która mi nie ciąży w plecaku.

4) Smakuj.

Na rynku jest masa wód. Gazowane, nie gazowane, lekko mineralizowane, smakowe itp.

Po prostu za każdym razem, gdy robisz większe zakupy weź kilka różnych firm i poprobuj, która woda najbardziej Ci smakuje. Sama byłam zdziwiona. Dla mnie kiedyś- woda to woda smakuje tak samo. Ale nie, nie. Mimo iż większą część wody pije z kranu, to czasami kupuje moją ulubiona butelkowana. Przetestowałam sama na sobie kilka rodzai i wiem, która najbardziej mi smakuje.

Gdy polubisz smak swojej wody. Chętniej będziesz po nią sięgać.

5) Alternatywa

Alternatywa dla tych, co nie lubią zwyklej wody, jest woda smakowa. Ale nie ta kupowana tylko zrobiona samemu.

Ja zaczynałam od wody z cytryna.  Orzeźwiająca bardzo. Zamiast cytryny można dać różne inne owoce.

Zdrowo, no i takie wody tez lepiej wchodzą.



A Wy macie jakieś swoje techniki?


Copyright © 2014 BeSlim , Blogger